Roślinowo-balkonowe podsumowanie roku 2013!

wpis w: blog, Sezon 2013 | 3

Taki był początek :)

Przez miniony rok dużo się działo w moim balkonowym ogródku. Jedne rośliny przychodziły, drugie odchodziły. Inne zostały ze mną na długo, albo ciągle są :).

Czas zatem podsumować moje starania, boje i szczęśliwe momenty!

W roku 2013 zaczęłam późno, dopiero w maju (który jak pamiętamy, był zimny i śniegowy chyba nawet) postarałam się o pierwsze wysianie ziół i sprowadzenie do domu kwiatów. Było to podyktowane przeprowadzką i doprowadzeniem w końcu balkonu do stanu używalności i przystosowania do życia z kotami (siatka ochronna i parawan, który niestety zmniejszył ilość wpadającego światła). Mieszkam na parterze, sąsiedzi są jacy są więc…
Wysiałam: bazylię, oregano, tymianek, fasolę szparagową i czerwono-białą, rzodkiewkę, miętę, koperek, pomidory koktajlowe, pietruszka
Zakupiłam: pelargonie, turki, rozmaryn, bazylia, macierzanka cytrynowa, krzaczek poziomki, melisa.
Przygarnęłam: 4 krzaczki pomidorków koktajlowych (ok 1m wysokości), doniczka turków i fiołek alpejski od teściowej, 3 rodzaje mięty od babci (do koktajlów, pieprzowa i polna/wiejska – najlepsza z wszystkich jakie do tej pory miałam okazję próbować), storczyk biały od drugiej babci, bonsai do odratowania.
Wykiełkowały: oregano, pomidory koktajlowe, fasola szparagowa i czerwono-biała, rzodkiewka, mięta, koperek, tymianek.
Zmarniały/nie wykiełkowały: bazylia.

Zaczęło się od 4 małych krzaczków, skończyło na krzaczorach z mnóstwem owoców.

 

BAZYLIA

Z moich nasionek nie wyrosło nic :), dosłownie NIC, zero! Nie wiem czy były trefne, bo poleciały do jednej długiej donicy z tymiankiem i oregano, które wykiełkowało. Kupiłam zatem pierwszą roślinkę z supermarketu. Wszystko wspaniale, tylko padła po 2 tygodniach. Z druga było to samo. Kiedy kupiłam trzecią – od razu przesadziłam ją do nowej ziemi i to był strzał w dziesiątkę! Cieszyłam się nią długie miesiące, rosła pięknie i mimo obrywania krzaczek był duży. Niestety zginęła zeżarta przez gąsienice zwójki, które uwielbiały ją :(.

OREGANO

Wykiełkowane z własnej hodowli, aczkolwiek roślinka była słaba przez dłuuugi czas. W tym roku zasieję ją szybciej, aby miała czas na wzrost.
TYMIANEK

Wykiełkował, ale rośliny dość szybko padły. Nie doczekałam się czegoś, co mogłabym dodać do potraw :). Również postaram się w tym roku zasiać szybciej.

MIĘTA

Moje ulubione zioło. Na balkonie miałam 4 różne gatunki. Te, które zostały przywiezione „ze wsi” prezentowały się wyśmienicie, teraz przygotowały się do zimowania a wiosną reanimuję z korzenia :). Natomiast mięta kupiona w popularnym markiecie w fomie nasionek i wiaderka jako doniczki – cóż, długo kiełkowała, ale w końcu urosła. Niestety była wątła i w smaku niedobra.

KOPEREK

Wykiełkował, ale prawdopodobnie trzymałam go na zbyt dużym słońcu. Skonsumowany do samego końca.

PIETRUSZKA

Wykiełkowała, urosła bez problemu i została zjedzona. Zioło zdecydowanie do powtórki, bo jak często o 1 w nocy można iść i kupić świeżą do sałatki? :)

MELISA

Zakupiona w hipermarkecie. Przesadziłam do własnej ziemi i rosła bardzo dobrze, do czasu   zeżarcia    przez gąsienice.

MACIERZANKA CYTRYNOWA

Udało mi się dorwać przepiękny krzaczek. Śmiem twierdzić, że było to najładniejsze zioło, które kwitło pod moim dachem. Niestety, jako pierwsza została zaatakowana przez plagę gąsienic, które ciężko było wypatrzyć wśród zielonych łodyżek. W najgorszych chwilach, potrafiłam wytrząść z niej po 30-pare gąsienic naraz :(. Niestety, za późno je zauważyłam na zmarniałym już krzaczku. A w zasadzie to je usłyszałam, jak chrupały gałązki…

FASOLA SZPARAGOWA I INNA

O dziwo dość długo kazały na siebie czekać, ale jak już wykiełkowały, szybko objęły kratkę dla nich przygotowaną i oplotły sznurki na pranie, ciesząc widokiem zielonych liści i obfitych owoców. Szparagowa wyrosła nieco gorzej, ale obie przy zbiorze były bardzo łykowate. Niestety jest jedna rzecz, która spowodowała, że nigdy więcej nie będę bawiła się w sadzenie jej na balkonie. Mianowicie ta roślina przyciąga jak szalona… pająki :). I to te duże, z dużymi, długimi łapami. Często po 3 dziennie… pewnie przyszły do mnie z całego osiedla ;).

POMIDORY KOKTAJLOWE

Temat rzeka. Przez mój balkon przewinęły się 3 odmiany. Dwie z nich dostałam od teściowej. Pierwsza odmiana charakteryzowała się niskimi krzaczkami z duża ilością 2-3cm owoców o cudnym, słodkim smaku i delikatnej skórce. Zostawiłam sobie nasionka do wysiania w następnym roku. Druga odmiana pomidorków koktajlowych – wysokie krzaki, zawijające się aż o sufit. Owoce -2-4cm, słodkie aczkolwiek z bardzo twardą skórką. Więcej nie zasadzę. Trzecia odmiana – wyhodowana z nasionek z paczki. Koktajlowe karłowate, o wysokości maksymalnie 40cm, pojedyncze krzaczki z duża ilością 2-4cm owoców o twardej skórce. Fajne wizualnie, ale przez skórkę, spróbuję inną odmianę.

TURKI / AKSAMITKI

Ładne kwiatki, do powtórki. Ulubione z dzieciństwa, po wykiełkowaniu będą chronić roślinki. Aczkolwiek w tym roku zostały też nadgryzione przez wredne gąsienice!

FIOŁEK ALPEJSKI

Kwiatek przepiękny, ale niestety w moim domu szybko zmarniał. Sprawdziłam wszystkie kombinacje temperaturowe i pomieszczeniowe, niestety na próżno. Kwiatki wraz z liśćmi opadały błyskawicznie. Najdłużej trzymał się na balkonie (październik), jednak później było już dla niego za zimno (a w domu za ciepło, po włączeniu CO).

STORCZYKI

Pierwszego białego Phalaenopsisa dostałam na rocznicę ślubu. Było to moje pierwsze spotkanie z tego typu kwiatami, do których w sumie wzdychałam od jakiegoś czasu. Postawiłam go na parapecie w sypialni (jedyny wolny od kotów) i cieszyłam się 3 miesięcznym kwitnieniem. Dostałam go bowiem z 2 pędami i ok 13 rozwiniętymi kwiatami. Jednak dopiero kiedy opadły wszystkie, zainteresowałam się tymi roślinami i narodziła się kolejna obsesja… W chwili obecnej mam 4 sztuki, w różnych kolorach, z czego jeden jest 3 pędową miniaturką. Wygrzebane na przecenach ;), trzymają się ładnie.

RZODKIEWKA

Bardzo szybko kiełkuje. Źle ją wysiałam i miałam duże problemy, nawet pikowanie za bardzo nie pomogło. Niestety, nie było dla niej odpowiedniego miejsca na balkonie – miałam albo zbyt duże liście, albo wcale. Jako takiej „wybrzuszonej” rzodkiewki doczekałam się aż… jednej :). Więcej eksperymentu nie powtórzę, nie mam do tego warunków.

PELARGONIE

Kupione i ratowane z supermarketu, po jakimś czasie pięknie się rozwinęły i cieszyły oko.

Macierzanka cytrynowa, karłowate koktajlowe pomidorki, różnego rodzaju mięta i bazylia sklepowa, przesadzona do nowej ziemi. W najlepszym okresie krzaczek był 2x taki jak na zdjęciu.

Największe rozczarowania:

  • plaga zielonych gąsienic (zwójki), która zniszczyła większość moich roślinek :(.

    O obrzydliwej i praktycznie bezskutecznej walce z nimi już nie wspominam.

  • Mszyce nie wiadomo skąd, nawet w zimie w domowych doniczkach – wina ziemi?

  • Słaby wzrost niektórych ziół, na których mi zależało.

Największa radość: potrawy przyrządzane z własnych zbiorów :).

LIN_5043

Plany na 2014:

  • Winorośl na balkonowej ściance

  • Próba uzyskania malinowych pomidorów „bawole serca” z nasion wygrzebanych z owoców „ze wsi”

  • Więcej storczyków :D

  • Owocna walka ze szkodnikami

  • Próba aklimatyzacji roślinek i kotów w jednym habitacie ;).

  • Kwiaty ozdobne w donicach wiszących oraz mini szklarenka, chociażby na rośliny w domu.

  • Poziomki i truskawki w donicach wiszących albo torbach :))

  • Uprawa sałaty!

  • Rozplanowanie balkonu pod kątem uprawy roślinek, na pewno wiszące doniczki, donice na kratach (chociaż zdarzyło mi się znaleźć kapsle po piwie na moim balkonie, bo mieszkam na parterze :(), zmiana parapetu z pochyłego na prosty – chyba najważniejsze!

Pietruszka i zioła w pełnym rozkwicie :)

Podsumowując: nie ma co się bać ani zrażać drobnymi (albo wielkimi! :P) porażkami. Trzeba próbować. A rośliny kupione na wyprzedaży lub zakupione w hipermarkecie przy odrobinie szczęścia i dobrej pielęgnacji mogą się ładnie odwdzięczyć.

3 Odpowiedzi

  1. Balkonik ciekawie się prezentował, a jeszcze ciekawiej się zapowiada :) Ja bym tylko z tych aksamitków zrezygnował bo ich nie lubię haha
    Co do winorośli, to żeby nie było skuchy proponuję kupic w jakimś centrum ogrodniczym skrzynię z kratką. Aby winorośl przetrwała zimę konieczne będzie ocieplenie pojemnika ( najlepiej styropianem od środka) a prostokątny kształt bardzo to ułatwi. Kratka będzie wyglądała ozdobnie i posłuży roślinie jako wspornik. Rośliny w donicach łatwiej przemarzają niż w gruncie, więc wybierając odmianę też szukałbym takiej, która będzie łączyc w sobie smaczne owoce i wytrzymałośc na jak największe mrozy. Życzę powodzenia i jak największej przyjemności z uprawy balkonowej zieleninki ;)

    • Hihih aksamitki to dość kontrowersyjne kwiatki, bo znam osoby które je uwielbiają albo nienawidzą :). Mi kojarzą się z dzieciństwem.
      A za pomysł skrzynki z kratką dziękuję – to by nawet ładniej wyglądało :).

  2. I really enjoy reading your blog. pls stay updated like this. Thanks for sharing.
    :)

Zostaw Komentarz