W czym wysiewać nasiona. Czyli o pojemnikach słów kilka.

wpis w: blog, jak wysiewać, porady | 3
LIN_6607s
Pojemniczek wykonany z pozostałości po rolce papieru toaletowego :).

Jeśli dopiero zaczynamy swoją przygodę z ogrodnictwem, nie rzucajmy się od razu na drogie doniczki, pojemniki z systemem nawadniania czy nowoczesne wynalazki w stylu przeźroczystych doniczek, które można zawiesić na… szybie okna kuchennego :).

Oczywiście fajnie by było mieć doniczkę z systemem nawadniania, który wspomoże roślinkę, gdy zapomnimy ją podlać lub wyjedziemy na kilka dni. Jednak przy uprawie większej ilości ziół czy kwiatów jest to nieopłacalne. Problem znika, jeśli mamy dużo pieniędzy, albo planujemy tylko jedną lub dwie roślinki.

Pojemniki na rozsady

Tutaj mamy dość dużą dowolność :). Jednak jest jeden warunek: pojemniki muszą posiadać otwór odpływowy, abyśmy nie utopili wrażliwych na przelanie nasion.

Wysiewać nasiona możemy w różnego rodzaju opakowaniach po nabiale (po małych śmietanach, serkach homogenizowanych czy smakowych deserkach). Dobrze sprawdzają się również tacki po produktach kupowanych w sklepie (po mięsie, serach w plastrach, próżniowo pakowanych produktach czy owocach).

Możemy siać bezpośrednio na krążki torfowe, do doniczek torfowych, do wielodoniczek oraz do jednorazowych kubków.

Przyznam, że jednorazowe kubki to świetny pomysł – są wyższe, dlatego dobrze czują się w nich sadzonki pomidora czy papryki.

Warto zatem magazynować takie pojemniki, bo potem bardzo się przydają :).

Pojemniki docelowe

Wybieramy je przez wzgląd na potrzeby danej rośliny. Część ziół i warzyw lubi pojemniki wysokie (pomidory, rzodkiewki, marchew), inne niskie (tymianek). Pietruszkę możemy wysiać bezpośrednio do doniczki bez robienia rozsady. To samo z rzodkiewką czy marchewką, jeśli tylko zachowamy prawidłowe odstępy między nasionami.

Mini szklarenka własnej roboty

Szklarnie na rozsady możemy kupić, ale dobrze też sprawdzają się takie własnej roboty :). Najbardziej podstawowa to po prostu pojemnik przykryty nakłutą folią spożywczą, która zabezpieczona jest gumką czy taśmą.

LIN_6934

Bardziej zaawansowana konstrukcja, to po prostu dwie tacki po owocach, połączone z jednej strony sznurkiem czy taśmą klejącą. Sprawdza się super :).

LIN_3717

Wymyśliłam również konstrukcję ze słomek do napojów, które posklejałam ze sobą taśmą i okryłam folią spożywczą. Folię oczywiście nakłułam wykałaczką.

LIN_7084

3 Odpowiedzi

  1. Jakbym widziała swoje patenty.
    Stosiki pojemniczków do pikowania w garażu to podstawa – cały rok zbieramy te po jogurtach czy serkach, później robimy dziurki na dnie, by nadmiar wody mógł spłynąć i szalejemy z pikowaniem.
    Przydają się jeszcze różne skrzynki plastikowe, drewniane czy nawet tekturowe, by trzymać te kubeczki z rozsadą w ryzach. Niezawodnym miejscem zdobywania skrzynek są warzywniaki czy hurtownie. Szczęśliwy ten, kto ma tam kogoś znajomego i może dostać kilka skrzynek po owocach czy warzywach.

  2. Dodałbym jeszcze do zestawu pojemniki wykonane ze sprasowanego krowiego nawozu. Kupiłem takie w Leroy Merlin, nazywają się Cow Pots. Do nich najlepiej pikować tuż przed wysadzeniem w miejscu docelowym, bo z czasem (3-4 tygodnie) ulegają rozkładowi dostarczając roślinom naturalnego nawozu. Myślę, że są lepsze od torfowych jednak cena zniechęca, za 18 mini-doniczek zapłaciłem 24 zł. Dodam tylko, że nie mają żadnego krowiego zapachu :)

    • Dobrze wiedzieć, że nie… śmierdzą :). Może w przyszłym roku spróbuję!

Zostaw Komentarz